Tomasz Nowak - wywiad

Autor: mw
dla WrumWrum.pl

Opublikowano:
20 lipiec, 2009, 15:43

commentKomentarze     Wyślij Znajomemu Wyślij Znajomemu     Drukuj Drukuj

Tomasz Nowak - wywiad thumbnail

Zapraszamy do przeczytania wywiadu jaki nasza redakcja przeprowadziła z Tomaszem Nowakiem.

Obecnie rywalizuje już trzeci rok z rzędu w Mistrzostwach Europy w Rallycrossie, a na swoim koncie posiada wiele tytułów wywalczonych na naszym krajowym podwórku.

MW: Na początku lipca startowałeś pierwszy raz na torze Hojles w Szwecji. Jakie były Twoje oczekiwania przed tym wyścigiem i jak podsumujesz swój występ?

Tomasz Nowak: Zawody w Szwecji - jednym z krajów będących kolebką rallycrossu, są uznawane za najlepsze w całym kalendarzu Mistrzostw Europy RC. Słyną z doskonałej organizacji, mocnej obsady zawodników, fenomenalnych komentatorów i najliczniej przybywającej publiczności. Ponieważ to był mój pierwszy start na torze w Höljes, a stawkę stanowiła rekordowa liczba kierowców, nie oczekiwałem zbyt wysokich rezultatów. Bardziej zależało mi na zdobyciu nowych doświadczeń oraz uczestnictwie naszego zespołu w święcie rallycrossu, jakim jest weekend w Höljes. Zawody ogląda ponad 25 tys. kibiców, którzy już na kilka dni przed zawodami tworzą dookoła toru swoisty, gęsto zaludniony camping. Prócz emocjonujących wyścigów czeka na nich wiele innych atrakcji, występy gwiazd, koncerty, itp. W zupełności potwierdza się tamtejsze hasło reklamowe: „Höljes - more than rallycross”. Przed tak liczną publicznością chciałem się godnie zaprezentować - awans do finałów był naszym niedzielnym celem. Udało się i choć w finale D plany pokrzyżowała mi awaria dyferencjału, to 18-ste miejsce jest zadawalające.

MW: W jakich rundach MERC zamierzasz wystartować jeszcze w tym roku? I jakie są twoje oczekiwania odnośnie kolejnych startów?

TN: W naszym tegorocznym programie startów znalazły się wszystkie rundy MERC począwszy od Szwecji, Na początku sierpnia wybieramy się do Belgii, a tydzień później na zawody w Niemczech. We wrześniu będę członkiem polskiej reprezentacji na rudzie ME w Słomczynie, a na zakończenie sezonu udamy się do Sosnovej w Republice Czeskiej. Wszystkie te tory znam już z poprzednich lat i zamierzam z tej znajomości teraz skorzystać, skupiając się na przede wszystkim na ustawianiu zawieszenia do specyfiki toru. Na zawody w Belgii i Niemczech, gdzie okrążenia są stosunkowo krótkie, przygotowujemy nową skrzynię biegów o jeszcze krótszych przełożeniach niż stosowałem dotychczas. Te działania to w chwili obecnej jedyne, jakie możemy wykonać by zmniejszyć dystans do czołówki ME.

MW: Który z zagranicznych torów, które odwiedziłeś do tej pory najbardziej Ci odpowiada i dlaczego?

TN: W tej chwili mogę powiedzieć, że najbardziej z wszystkich podobał mi się tor w Höljes. Ma bardzo zróżnicowaną i ciekawą charakterystykę która sprawia, że ściganie się na nim to czysta przyjemność dla kierowców, a wielkie i pełne emocji widowisko dla kibiców. W czasie każdego okrążenia zawodnicy pokonują znaczną różnice wzniesień, w tym trzy „hopy”. Na jednej z nich, chyba najbardziej charakterystycznej dla Höljes, auta wyskakują w powietrze i lądują dopiero po parunastu metrach. Na innych torach nie ma tylu okazji do „latania” samochodem - a to bardzo miłe uczucie!

MW: Kto wg Ciebie jest kandydatem do tytułu Mistrza Europy w dywizji 1A

TN: Według mnie Mistrzem Europy Div1A zostanie Mats Lysen - bardzo młody i utalentowany zawodnik z Norwegii. Już w minionym sezonie pokazał na co go stać, a w tym roku dysponuje jednym z najszybszych i najbardziej skutecznych samochodów. Z tego co wiem, mocno wspiera go jedna z norweskich organizacji sportowych. Nie jest to jednak wyjątek, bo np. starty w ME zawodników reprezentujących Republikę Czeską też są w dużym stopniu refundowane przez czeską organizację sportów motorowych. Niestety w Polsce nie można liczyć na taką pomoc, np. ze strony PZMot, ani finansową, ani organizacyjną (np. stworzenie oficjalnej kardy narodowej).

MW: Już od dłuższego czasu startujesz Skodą Fabią Kit Car. Czy nie zastanawiałeś się nad zmianą samochodu?

TN: Skoda Fabia którą obecnie startuję to - z nielicznymi zmianami - ten sam samochód, którym zdobyłem tytuł Mistrza Polski w 2006 roku. W rozgrywkach ME to auto nie jest na tyle konkurencyjne, by walczyć o najwyższe lokaty, a z roku na rok walczyć o awans do finałów - jest coraz ciężej. Od dawna zdaję sobie sprawę z konieczności zmiany samochodu na nowocześniejszy i szybszy. Rozważane są różne opcje (zakup, wypożyczanie) jednak barierą jest wysokość kosztów, w każdym wariancie na poziomie ponad 100 tys. euro netto. Według mnie autami z największym potencjałem są obecnie Renault Clio i Peugeot 207 w specyfikacjach rallycross i właśnie jednym z takich aut chciałbym startować.

MW: Czemu nie startujesz w krajowych mistrzostwach?

TN: W Mistrzostwach Polski w Rallycrossie zdobyłem już najwyższe laury, w 2006 roku pokonując wszystkich rywali. Dalszy udział w tych rozgrywkach nie realizowałby już moich celów rozwojowych i sportowych, ani w sposób wystarczający - marketingowych celów moich sponsorów. Zainteresowanie mediów i kibiców rozgrywkami rangi Mistrzostw Europy jest znacznie większe. Rywalizacja z najlepszymi na arenie międzynarodowej wpisuje się w strategię komunikacyjną koncernu o charakterze globalnym, jakim jest główny sponsor mojego zespołu - TZMO S.A., właściciel marki Bella.

MW: Wiadomo, że wszystko rozchodzi się o budżet, ale czy nie masz złotego środka na uzdrowienie tej dziedziny motorsportu w Polsce.

TN: Nie jestem specjalistą z zagadnień organizacji dyscyplin sportu, ale z pewnością jest to złożony proces polegający na łączeniu interesów wielu różnych stron, min.: zawodników, kibiców, mediów, sponsorów. Niedobór którejkolwiek z nich powoduje nieuchronną erozję całego misternego układu. Przerwanie tzw. błędnego koła wymaga według mnie ingerencji z zewnątrz (np. reorganizacji, inwestycji), stworzenia widowiska od nowa oraz wyrobienia mu renomy. Widowisko jest samoistnym magnesem dla kibiców i mediów, a ci z kolei - dla sponsorów. Ale zacząć trzeba od odpowiedniej motywacji zawodników, bo bez nich żadnego widowiska się nie zbuduje.

MW: Kiedy widzimy skandynawskich zawodników z ich dużym zapleczem, to czy można użyć stwierdzenia, że na rallycrossie da się zarobić. Czy to może być sposób na życie?

TN: Rallycross rozwinął się najbardziej w krajach, w których sport motorowy i branża z nim związana stoją na wysokim poziomie, co wynika najczęściej z tradycji i obecności przemysłu motoryzacyjnego. Są to m.in. Francja, Wielka Brytania, Czechy, kraje Beneluxu i kraje skandynawskie. Właśnie w Skandynawii rallycross zdobył sobie największą popularność i z tego powodu być może łatwiej tam o sponsorów. Skandynawowie stanowią zdecydowanie najliczniejszą grupę na rundach Mistrzostw Europy, w dużych zespołach pracuje po kilkanaście osób, którym podróże i obowiązki związane z obsługą aut wypełniają cały czas. Uczestnictwo w sporcie motorowym to jest zawsze sposób na życie, natomiast prawdziwe pieniądze zarabia się chyba tylko w F1 i WRC.

MW: Czasami się pojawiają stwierdzenie, że rallycross to brutalny sport . Zgodzisz się z takim stwierdzeniem?

TN: Nie. W rallycrossie rywalizacja rzeczywiście odbywa się w znacznie większym kontakcie niż w innych dyscyplinach samochodowych, ale stosowanie „rozwiązań siłowych” na torze nie jest dozwolone. Oczywiście zdarzają się wyjątki - gdy komuś puszczą emocje, ale takie zachowania są przez sędziów wychwytywane i karane wykluczeniem z wyścigu.



Tagi:

dodajdo

Linki sponsorowane

> Tomasz Czopik / Magda Lukas

Redakcja WrumWrum.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników internetu.
Wypowiedzi łamiące regulamin mogą być usuwane przez Moderatora.




Spam protection by WP Captcha-Free